Zastanawiam się czasem, kto wymyślił, aby w tak młodym wieku wybierać to, co chcielibyśmy robić w dorosłym życiu. Tak, wiem. Decyzje można zmienić, można się przekwalifikować nawet i wieku 50 lat. Niby tak. Jednak myślę sobie, że gdybym jednak decydował o swoim życiu, mając chociażby 20 lat, to na pewno moje życie wyglądałoby inaczej.
Decyzję o tym, co będę robić w moim przyszłym dorosłym życiu musiałem podjąć już na etapie gimnazjum. Miałem zaledwie 15, 16 lat. Przyznacie, że jednak to bardzo mało na takie decyzje. Oczywiście miałem kilku znajomych, którzy mieli jasno określony plan na siebie, bądź ogarniętych rodziców, którzy nimi kierowali. Bo jednak w sumie, jeśli taki dzieciak nie wie, co ma robić ze swoim życiem, to lepiej rzeczywiście, jak choć trochę ktoś nim pokieruje. Obok mnie nie było takiej osoby. Nie byłem osobą wybitną, odznaczającą się jakimiś szczególnymi cechami, które mogłyby mnie klasyfikować od razu tematycznie i przyszłościowo, typu zainteresowania komputerami, artysta, umysł matematyczny etc. Nie. Byłem po prostu zwykłym dzieciakiem, zresztą, jak 90 procent wszystkich innych przeciętnych dzieci.
Mój wybór dalszej drogi nauczania w wieku 16 lat rzutował później na wszystkie moje przyszłe poczynania, to czy wybiorę studia dzienne, zaoczne lub czy w ogóle będę miał szanse się na nie udać. Rozumiecie o co mi chodzi? Mnie tak naprawdę w tym wieku interesowało w sumie tylko to, by stać się jak najszybciej dorosłym, jednakże nie koniecznie myślałem o tym, że do tego potrzebna jest jakaś szkoła. A zresztą sami na pewno pamiętacie, że w tym okresie zależało wam na tym, by po prostu już nie chodzić do szkoły.
Myślę, że nie był to tylko mój dylemat. Jak już wspomniałem wyżej, że rzeczywiście w sumie w każdym wieku można się przeszkolić, zmienić zawód. Mam jednak wrażenie, że jest już wtedy nam nieco trudniej.
Chciałbym zwrócić uwagę na to, by właśnie pomóc w wyborze tym młodym osobom. Niby są jakieś spotkania z różnymi doradcami, jednak jest tego za mało. Edukacja w tym obszarze przez wiele lat została według mnie zaniedbana.
Poza tym w dzisiejszych czasach zaobserwowałem pewien niebezpieczny trend. Jest to moja subiektywna opinia, którą chciałbym się z wami podzielić. Dziś wielu młodych ludzi wybiera przeważnie licea i technika, a później wszyscy szturmem uderzają na studia. Mamy do wyboru studia:
– dzienne – studia, gdzie pobieranie nauki odbywa się przeważnie od poniedziałku do piątku. Są opcją kierowaną do osób, które raczej chcą poświęcić swój czas na uczenie się i rzadko bywa, by student studiów dziennych mógł całkowicie się usamodzielnić, podejmując np. pracę na stałym etacie. Oczywiście studia dzienne, jak dla mnie, są taką formą studiowania z prawdziwego zdarzenia (chociaż ja niestety nie miałem możliwości, by je wybrać). W teorii można powiedzieć, że właśnie taki student, przy tym rodzaju studiowania, może w pełni poświęcić się tylko nauce. Jednakże wiadomo, jak to jest z teorią. Pomimo, iż dzienne studia są darmowe, to przecież na książki, inne pomoce dydaktyczne, zakwaterowanie etc. trzeba mieć środki finansowe, a nie każdy ma zaplecze w postaci rodziny, która mogłaby to sfinansować. Także duża rzesza studentów pracuję, i o ile nie na całym 8 godzinnym etacie, gdyż raczej mogłoby to kolidować z zajęciami, to dorabiają sobie w weekendy, popołudniami.
– zaoczne – i to już jest pełna opcja dla osób, które chcą połączyć pracę z nauką. Zajęcia odbywają się przeważnie w weekendy, czyli student spokojnie w tygodniu może poświęcić czas na nawet 8 godzinny etat. Jednakże praca i jednoczesne studiowanie nie należy do najprostszych. Dodam, że na studiach zaocznych musimy również się uczyć, nie wierzcie obiegowym opiniom, mówiącym, iż jeśli płacicie za studia, to uczyć się nie musicie. Opcja ta jest dobrą alternatywą dla osób, które chcą jednocześnie uczyć się i zdobywać doświadczenie lub po prostu chcą być niezależni finansowo.
Wracając do tego niebezpiecznego trendu – chodzi mi o to, że teraz już wszyscy chcą studiować. Nie jest to złe, tylko chciałbym, abyśmy zrozumieli, iż nie wszyscy muszą studiować. Mam wrażenie, że kiedyś osoba po studiach rzeczywiście była „kimś” w społeczeństwie. Dziś wiele osób może poszczycić się skrótem mgr i co z tego? No własnie nic. Bo studia nie zapewniają nam pracy i dostatniego życia. Studia mają być przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem. Dlatego powinny studiować osoby, czerpiące z tego satysfakcję, a nie ludzie, którym kazali rodzice.
Warto rozmawiać z młodymi ludźmi na temat ich przyszłości i uświadamiać im pewne mechanizmy, o których być może nawet wcześniej nie myśleli.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here